,

3 oblicza racjonalizacji, czyli jak oszukujesz samego siebie

Cześć, witam Cię na moim psychologicznym kanale. Ta seria jest o mechanizmach obronnych i z tego filmu dowiesz się o różnych obliczach racjonalizacji.

Ten mechanizm wpływa codziennie na nasze postrzeganie rzeczywistości. Mówiąc prosto z mostu – oszukujemy sami siebie. Dlaczego to robimy? Czego przez to nie widzimy? Co zyskujemy i co tracimy? Zrymowało mi się!

W tym filmie zobaczysz na przykładach jak działa racjonalizacja i jak można wykorzystać tą wiedzę do lepszego poznania siebie i swojego rozwoju.

 

Zacznijmy od przykładu racjonalizacji.

Michał szedł do pracy przez park, jesienne liście pokolorowały alejkę, rozmyślał o kupnie samochodu. Spodobał mu się model, który przekraczał jego budżet dwukrotnie.

-Hmm, przecież mogę pożyczyć kasę od wujka. W sumie mercedesy słyną z tego że są bezpieczne i do tego rzadko się psują, więc to będzie dobra inwestycja.

Wymienił jeszcze jakieś inne powody i podjął decyzję. Przez cały dzień w pracy siedział jak na szpilkach nie mogąc się doczekać, aż pojedzie kupić nowe cacko.

Michał nie zastanowił się nawet przez chwilę dlaczego tak naprawdę chce taki drogi samochód. Zamiast tego racjonalizował swoją decyzję – podawał argumenty, które miały umotywować kupno drogiego samochodu i tym samym przykryć jego prawdziwą motywacje. Te argumenty były sensowne ale… nie były prawdziwym powodem jego decyzji. W tym przypadku, podświadomie, posiadanie drogiego samochodu kojarzyło mu się z tym, że ludzie uznają go za bardziej wartościowego. Kompensował poczucie niskiej wartości, ale ukrywał to przed sobą poprzez racjonalizację.

Racjonalizacja zachodzi wtedy kiedy znajdujemy racjonalne uzasadnienie czegoś, po to żeby ukryć prawdziwe motywy naszych zachowań, myśli, emocji czy decyzji.

A jak myślicie, dlaczego w takich sytuacjach moglibyśmy chcieć ukryć przed sobą te prawdziwe motywy?

Czasami nasze motywy pokazują coś złego o nas samych, nasze wady, zaburzają to jak widzimy siebie. Konfrontacja z tym mogłaby być bolesna – widzenie siebie w pozytywnym świetle jest łatwiejsze.

Ale czy łatwiejsze znaczy, że dla nas lepsze? Na przykład nasz bohater wydaje przez to więcej pieniędzy.

Podążanie za nieświadomymi motywami bardzo często ma swoje negatywne konsekwencje. Za to zobaczenie niewygodnej prawdy, świadomość swoich prawdziwych motywów powoduje, że możemy nad nimi pracować i przestają nas kontrolować.

 

I wiecie co? To dopiero pierwsze oblicze racjonalizacji.

Zobaczmy na przykładzie, w jaki jeszcze sposób działa racjonalizacja.

[Dźwięk budzika]

To budzik Adama. Dzisiaj jest dla niego ważny dzień – pozna wyniki egzaminu wstępnego na wymarzone studia. Wszedł na stronę z wynikami 15 min za wcześnie, odświeżał, odświeżał – pojawiły się wyniki! Nie dostał się. Poczuł jak łzy podchodzą mu do oczu.

-Tak w sumie, to nie zależało mi na tym kierunku. Dzięki temu będę mógł przez ten rok podróżować – myślał.

Kiedy przychodziły mu do głowy te wytłumaczenia, to czuł się lepiej.

To, że się nie dostał na wymarzony kierunek było ciężkie do zaakceptowania, znacznie łatwiejsze było myślenie, że to wcale nie było ważne albo że nawet dobrze się stało. Dzięki temu unikał poczucia straty, unikał konfrontacji z tym co naprawdę poczuł kiedy zobaczył wyniki.

W tym wypadku racjonalizacja polegała na użyciu pozornie sensownych argumentów, żeby sytuacja nie wydawała się taka zła, jak jest w rzeczywistości.

Są dwa typy tej racjonalizacji, pierwszy zwany jest „kwaśne winogrona” stosujemy ją kiedy uznajemy, że cel, którego nie osiągnęliśmy, jest nieważny.

-W sumie to nie zależało mi na tej pracy.

-Ta dziewczyna wcale nie była taka atrakcyjna.

-Te winogrona i tak byłyby kwaśne.

Kolejny typ zwany jest „słodkie cytryny” – pojawia się kiedy wmawiamy sobie, że przykre zdarzenia są przyjemne albo nieosiągnięcie danego celu jest dla nas dobre.

-Teraz będę miała więcej czasu dla rodziny.

-Dobrze, że się rozstaliśmy bo będę miała więcej czasu na naukę.

-Mniam… całkiem słodka ta cytryna!

 

Dzięki racjonalizacji czujemy się lepiej i nie musimy się konfrontować z poczuciem straty, winy czy porażki. Fajne, co?

Może na krótką metę, tak. Ale w dłuższej perspektywie… nie.

Oszukujemy siebie co do tego co jest dla nas ważne – wmawiamy sobie, że cel, który był dla nas bardzo ważny, nie ma dla nas żadnego znaczenia. Przez to możemy zaniechać starań do osiągnięcia tego celu albo mieć problem z odkryciem naszej misji życiowej. Nasze własne marzenia zaczynają się chować za mgłą racjonalizacji, ciężej jest czuć, czego tak naprawdę chcemy od życia.

 

Według mnie, w dłuższej perspektywie, znacznie korzystniejsze jest patrzenie prawdzie w oczy i odczuwanie naszych emocji. Szczególnie, jeżeli życie w zgodzie ze sobą, przepracowywane nieświadomych blokad i świadome wybory są dla Ciebie ważne.

Ale jak to zrobić?

Zacznij obserwować siebie w codziennym życiu, zwracaj uwagę na to czy nie stosujesz racjonalizacji  – a kiedy ją zauważysz, to znajdź chwilę dla siebie i zapytaj jakie są Twoje prawdziwe motywy, czego tak naprawdę chcesz i poczekaj aż Ci przyjdzie odpowiedź. Stopniowo będziesz odkrywać to co przykrywają mechanizmy obronne i będziesz głębiej poznawać siebie.

Trzymam kciuki żebyśmy byli coraz bardziej świadomi naszych mechanizmów i dzięki temu bardziej świadomie kreowali swoje życie, szczęśliwe życie i zgodne z tym co jest dla nas naprawdę istotne.

Gdyby pod mechanizmem obronnym pojawiły się silne emocje, to wsparcie znajdziesz w moich filmach o tym jak sobie radzić z emocjami.

 

Jeżeli film pokazał Ci coś nowego, to udostępnij go proszę. Nigdy nie wiesz, komu to pomoże i kogo zainspiruje do zmian

Chcesz zostawić komentarz? Napisz pod filmem na YouTube:)