Wpisy

,

3 sposoby na lęk, niepokój, stres, zamartwianie się

Miałam od Was prośbę o film o radzeniu sobie z lękiem czy niepokojem, więc voila.

Sposób myślenia ma ogromny wpływ na stany emocjonalne, więc opowiem Wam o dwóch zniekształceniach poznawczych, które utrzymują zamartwianie się, lęk czy niepokój. Kiedy zaczniecie je zauważać będzie Wam łatwiej sobie z tym poradzić. Pokażę wam też dwie inne metody żebyście mieli wybór tego co dla Was zadziała najlepiej.

 

Zniekształcenia poznawcze to mówiąc prościej sposoby myślenia, które sprawiają, że widzimy zniekształconą rzeczywistość, nie do końca taką jaka jest na prawdę. Jeżeli ten termin jest dla Was nowy to zajrzyjcie do pierwszego filmu z tej serii.

 

Pierwsze zniekształcenie – przepowiadanie przyszłości, w czarnych barwach.

Często myślimy o tym co się stanie w przyszłości w bardzo czarnych barwach – np. że będzie coraz gorzej albo że na zewnątrz czyha na nas jakieś niebezpieczeństwo, np:

  • Obleję ten egzamin
  • Nie dostanę pracy

Skoro widzimy tylko te możliwości, które są negatywne, nieprzyjemne to widzimy wycinek rzeczywistości. Nie patrzymy na te wszystkie możliwości, które są pozytywne – i dlatego jest to zniekształcenie w myśleniu.  Jeżeli ono działa i skupiamy się na tych negatywnych aspektach to często prowadzi to właśnie do tego że się martwimy, boimy itd. Jeżeli widzisz tylko czarne scenariusze to ja się wcale nie dziwię, że pojawia się wtedy niepokój, te czarne scenariusze mogą być naprawdę straszne!

Tylko sęk w tym, że często widzimy tylko czarne barwy w sytuacji, w której moglibyśmy widzieć również wiele kolorów. W rzeczywistości mogą być bardzo duże szanse, że tą pracę dostaniemy albo zdamy egzamin. A nawet jeżeli byśmy oblali to wciąż mamy wyjście awaryjne i wcale nie będzie to koniec świata.

I to rozwiązanie może wydawać się banalne – ale zauważanie, że widzisz przyszłość w czarnych barwach i zwrócenie wtedy świadomie uwagi na inne możliwości, bardziej kolorowe, pozytywne, spowoduje że na ten cień, którego się boisz padnie trochę światła i wtedy on nie będzie już taki straszny.

I tutaj do tego dochodzi taki element, że bywa tak, że negatywny wynik jest bardzo mało prawdopodobny, ale w głowie wyolbrzymiamy jego prawdopodobieństwo.

Automatycznie ignorujemy prawdopodobieństwo bezwzględne, czyli to że ta szansa że to się wydarzy jest minimalna, np. jedna na milion.

A co oznacza szansa jedna na milion? Że w 999 999 przypadkach nic złego nas nie spotka.

No i właśnie – gdybyśmy zwracali uwagę na to jak duża jest szansa, że wszystko będzie dobrze to lęk czy niepokój by bardzo zmalał lub nawet zniknął, ale jeżeli zamiast tego, skupiamy się na tej minimalnej szansie, że stanie się coś złego, no to wiecie co się wtedy dzieje.

 

Kolejnym zniekształceniem jest katastrofizacja.

Myślimy, że to co się stało lub stanie jest tak okropne, że tego nie da się znieść, np.

  • Będzie straszne jak obleję egzamin
  • Jak nie dostanę pracy to świat się zawali

W rzeczywistości często te zdarzenia są do zniesienia, a nawet już w przeszłości daliśmy sobie z podobnymi wydarzeniami radę.

I katastrofizacja może mieć właśnie duży wpływ na lęk przed lękiem, o który pytaliście. Lęk sam w sobie to po prostu odczucie – silne, nieprzyjemne i mające na nas duży wpływ, nie chcę zmniejszać jego znaczenia – ale wciąż sam w sobie nie wyrządzi Ci krzywdy. I myślę, że osoba, która boi się lęku przed lękiem już nie raz tego lęku doświadczyła i… minął, i… przeżyła to i świat się nie zawalił. Kiedy spojrzymy na to w ten sposób to przestaje być to takie straszne, prawda?

 

Ćwiczenie

Jeżeli zauważacie u siebie katastrofizację, czyli widzicie przyszłe wydarzenia jako bardzo straszne, trudne, nie do zniesienia to bardzo przydatne okaże się to ćwiczenie:

  • Przypomnijcie sobie momenty, kiedy poradziliście sobie z takim lub podobnym zdarzeniem i pomyślcie w jaki sposób to zrobiliście. Być może nie zwracacie uwagi na to, że już macie swoje skuteczne sposoby na takie sytuacje, że już umiecie sobie z tym poradzić.
  • Pomyślcie też o innych sposobach, które moglibyście zastosować żeby poradzić sobie z tą sytuacją, np. co zrobię jak nie dostanę pracy. Wypiszcie sobie różne możliwości. Kiedy zdacie sobie sprawę, że macie plan B, że widzicie rozwiązanie to poczujecie się pewniej i strach przestanie mieć takie wielkie oczy;)

 

Ćwiczenie 2

I kolejny sposób, który Wam polecam to zmiana obaw w prognozy.

Często jest tak, że obawy są bardzo ogólne i przez to ciężej jest zauważyć, że są bardzo mało prawdopodobne. Czasami jest nawet tak, że się martwimy ale nie wiemy tak konkretnie o co. Na przykład myśl: „Jeżeli nie wróciła jeszcze do domu to na pewno coś się stało!”. – no właśnie co to jest to „coś” i czy to naprawdę mogłoby się stać?

 

  • Jeżeli zauważycie to u siebie to zacznijcie od określenia czego tak konkretnie się obawiacie i kiedy to by miało się stać.
  • I później zastanówcie się jakie jest tego prawdopodobieństwo – jeżeli mamy do czynienia z nieracjonalnym lękiem (który często się zdarza) to wtedy to prawdopodobieństwo jest znikome. Zauważenie tego może być bardzo uwalniające.
  • I w kolejnym kroku polecam to co w poprzednim ćwiczeniu – wypiszcie sposoby w jaki możecie sobie  poradzić z sytuacją gdyby jednak się wydarzyła. Szczególnie gdyby okazało się, że obawa jest jednak prawdopodobna. Taka świadomość, że to nie byłby koniec świata, że jesteście w stanie sobie z tym poradzić też bardzo pomaga.

 

Spróbujcie tych sposobów kiedy pojawi się lęk, niepokój czy po prostu kiedy myśli będą krążyły wokół czarnych scenariuszy i będziecie nadmiernie się martwić.

Trzymam kciuki! Jeżeli macie jakieś pytania to dajcie znać w komentarzach pod filmem na YouTube

 

Dzięki, że jesteś ze mną i mnie oglądasz! Jeżeli jeszcze nie subskrybujesz mojego kanału to zrób to teraz. Jeżeli masz przyjaciół którzy się zamartwiają to pomóżmy im razem, wyślij im ten film.

Do zobaczenia w kolejnym filmie!

 

,

O! Mam pesymistyczne myśli – czyli jak sobie radzić z negatywnymi myślami

Cześć, na Waszą prośbę na moim fanpagu, film o tym jak sobie radzić z pesymistycznymi myślami, które przeważają nad tymi pozytywnymi.

 

Źródeł pesymistycznych myśli, może być bardzo wiele – u każdego powody mogą być inne.  W filmie nie mogę podejść do każdego indywidualnie, ale jest sposób, który jest uniwersalny i będzie skuteczny w większości przypadków.

Przy pesymistycznych myślach ważne jest pamiętanie o tym, że myśli to pewne interpretacje, a nie fakty. Najłatwiej obrazuje to to, że w identycznej sytuacji, ludzie mają różne myśli i inaczej interpretują te same wydarzenia czy słowa. W opisie znajdziecie link do filmu gdzie opowiadałam dlaczego tak jest. A w kontekście pesymistów i optymistów – pamiętacie metaforę ze szklanką? Tą o tym, że optymiści widzą szklanę jako do połowy pełną, a pesymiści do połowy pustą? To pokazuje, że to co odróżnia pesymizm od optymizmu to właśnie różny sposób patrzenia na to samo.

Pamiętanie o tym, że myśli to interpretacje, a nie fakty jest bardzo ważne żeby zmniejszyć ilość pesymistycznych myśli, dlatego że pozwala nam to złapać do nich dystans. Ułatwia nam zakwestionowanie ich – a kiedy poddajemy je w wątpliwość to zatrzymujemy często całą lawinę myśli.

Tak lawinę – pewnie to znacie, że jedna negatywna myśl pociąga za sobą kolejne, nakręcamy się, tworzymy różne historie np. dlaczego ten dzień będzie taki okropny i płyniemy z prądem, bez zastanowienia się czy to co myślimy jest w ogóle prawdziwe. W nasze automatyczne myśli bardzo łatwo jest uwierzyć, przecież sami je wymyśleliśmy ;).

Uwierzenie w nasze myśli przychodzi jak spłatka, a zakwestionowanie ich wymaga pewnej pracy. Ale… to druga ważna rzecz: nad tymi myślami można panować.

 

Zatrzymanie tej lawiny wymaga uważności naszych własnych myśli, wymaga zauważenia, że to są tylko myśli i spojrzenia na nie z dystansu.

Zamiast spadać razem z lawiną (czyli dodawać kolejne pesymistyczne myśli), możemy spojrzeć na nie z boku i powiedzieć: „O! Właśnie mam pesymistyczne myśli„. Jeżeli to nie wystarczy i myśli dalej będą się pojawiać to próbuj dalej: „O! Kolejna negatywna myśl”.

Być chwilę później wejdziesz automatycznie w pesymistyczna interpretacje i będą się pojawiać kolejne negatywne myśli – tak często się dzieje, jest to normalne, ale jeżeli chcesz nad nimi panować to próbuj dalej. Za każdym razem kiedy pojawi się ta chwila, kiedy zauważysz „mam pesymistyczne myśli”, to nazwij je. Na przykład: „Pojawiła mi się myśl, że dzisiaj będzie zły dzień.”

Dzięki temu zaczniesz patrzeć na myśli jako na myśli, a nie jak na obiektywną prawdę i będzie Ci łatwiej się w nie nie wkręcać.

Wiem, że na początku może być trudno. Ale obiecuję – można to wyćwiczyć, tak jak mięśnie na siłowni. Za pierwszym razem małe obciążanie stanowi wyzwanie, a po jakimś czasie możesz ćwiczyć ze znacznie większym ciężarem. Stopniowo będziesz coraz łatwiej łapać dystans do tych myśli, nauczysz się je zauważać i zatrzymywać tą lawinę.

 

Kolejnym krokiem jest zakwestionowanie ich.

Po prostu podaj wszystkie argumenty, które przychodzą Ci do głowy że to nie jest prawda lub że przeciwna myśl jest prawdziwa. Jeżeli myśli negatywna brzmi „to będzie okropny dzień” to podaj powody dlaczego ten dzień będzie dobry. Postaraj się zauważyć, że ta szklanka jest również do połowy pełna.

 

Jeżeli są jakieś pesymistyczne myśli, które pojawiają się często, to możesz zastosować bardzo prosty ale skuteczny sposób:

  • Przygotuj karteczki czy notesik, które będziesz nosić ze sobą.
  • Napisz tam argumenty przemawiające za widzeniem tych sytuacji w pozytywnym świetle.
  • Kiedy zauważysz te pesymistyczne myśli to będziesz mieć wtedy szybki dostęp do argumentów pokazujących bardziej optymistyczną interpretacje.

 

Sposób patrzenia na sytuacje pesymistycznie albo optymistycznie to jest również rzecz, którą można wyćwiczyć. Jeżeli będziesz mieć intencje żeby zauważać pozytywne aspekty sytuacji i będziesz starać się robić to jak najczęściej to w pewnym momencie te optymistyczne myśli staną się automatyczne. I znowu, będzie to wymagać treningu, ale jest to możliwe.

 

Więc do dzieła! Trzymam kciuki żeby dla Was było to łatwe lub żebyście byli wytrwali 😉

 

Jeżeli ten film Ci się podobał to zasubskrybuj kanał. Żeby wiedzieć o kolejnych filmach zapisz się do newslettera.

Następny film będzie o tym, jak przestać się zamartwiać i jak radzić sobie z niepokojem – do zobaczenia!

,

Poczucie własnej wartości, a schematy myślenia | Część 2

Cześć! Dzisiejszy film jest kontynuacją poprzedniego – o tendencjach w myśleniu, które wpływają na naszą samoocenę. Omówię kolejne 4 zniekształcenia poznawcze, żebyście mogli zauważać, kiedy wpływają na Wasze poczucie własnej wartości i dzięki temu sobie z tym radzić.

 

Jeżeli nie widzieliście poprzednich dwóch filmów z tej serii, to warto je zobaczyć. Poznacie tam bazowe założenia w pracy ze zniekształceniami poznawczymi i to jak działają, no i oczywiście poznacie zniekształcenia, o których tam opowiadam.

A teraz zobaczmy na przykładach 4 zniekształcenia poznawcze, które mają ogromny wpływ na Twoje poczucie własnej wartości.

 

Bartek był na 2 rozmowach o pracę, wydawało mu się, że poszły całkiem nieźle, ale jednak go nie przyjęli. Pochwalili co prawda jego wiedzę i dobrze wykonane zadania rekrutacyjne, no ale pracy nie dostał.

Co mógł wtedy pomyśleć o sobie? Jak myślicie?

„Zawsze tak jest, że coś zrobię źle. Musiałem coś zepsuć – zwykle jak coś zależy od rozmowy z kimś, to wypadam źle. Niby pochwalili wiedzę – phhh – wiadomo, że się na tym znam, pracuje w branży 5 lat. A! Już wiem dlaczego cala rozmowa mi poszła źle, bo powiedziałem, że z szefem się nie dogaduję”.

No i mamy tutaj pole do popisu pod kątem zniekształceń poznawczych. W sumie dlatego, że pod to ułożyłam przykład;), ale naprawdę myślę że jest życiowy!

 

Tym razem zacznijmy od końca:

„Już wiem dlaczego cała rozmowa mi poszła źle, bo powiedziałem, że z szefem się nie dogaduję” 

Bartek wziął jeden element z całej rozmowy i stwierdził, że to zdeterminowało całość. Skoro była jedna rzecz, która według niego była zła, to już cała rozmowa była do kitu.

To myślenie dychotomiczne, czarno-białe, wszystko albo nic.

  • „Jeden błąd oznacza, że cały projekt jest zrobiony źle”
  • „Skoro byłam niemiła dla staśka, to jestem złym człowiekiem”
  • „Mam oponkę na brzuchu – jestem taka nieatrakcyjna”

Ta tendencja w myśleniu często podtrzymuje perfekcjonizm i powoduje, że się bardzo źle oceniamy, przy nawet małych niedociągnięciach.

Nie widzimy odcieni szarości, a już tym bardziej kolorów, więc błąd nie jest po prostu błędem, nie jest jednym z puzli w dużej układance – wyolbrzymiamy jego znaczenie i myślimy, że jak jeden element jest źle, to całość jest źle.

Gdyby nie było tej tendencji w myśleniu to Bartek mógłby pomyśleć, że ta odpowiedź na pytanie była kiepska, ok, ale wciąż reszta rozmowy mogła być w porządku.

Wracając też do innych przykładów:

  • Jeżeli zrobisz mały błąd, to najczęściej ucierpi na tym jakiś kawałek projektu, reszta będzie zrobiona dobrze.
  • Byłaś niemiła dla Staśka, ok, ale to było jedno zachowanie, moment – możesz być dobrym człowiekiem i czasem być niemiła

Są różne odcienie pomiędzy byciem perfekcyjnym, a byciem beznadziejnym. Możesz popełniać błędy i dalej być wartościową osobą.

 

Dobra, zajmijmy się kolejnymi zniekształceniami.

„Niby pochwalili wiedzę, phhh, wiadomo że się na tym znam, pracuje w branży 5 lat.”

Tutaj mamy umniejszanie pozytywów.

Pojawia się kiedy twierdzimy, że nasze pozytywne osiągnięcia czy sukcesy innych są błahe, nic nieznaczące.

Moglibyśmy na nie zwrócić uwagę i docenić siebie, ale to omijamy. Nie patrzymy na to.

  • „Matki mają takie być, nie liczy się to, że zrobiłam w ciągu dnia mnóstwo obowiązków domowych”
  • „Achh, łatwo mi to przyszło więc nie ma znaczenia”
  • „To moja praca, to normalne, że robię to dobrze”
  • „Bycie lojalnym przyjacielem to standard, więc nie ma co nad tym myśleć”

Zacznijcie doceniać siebie, te wszystkie małe i duże rzeczy, które umiecie, które codziennie robicie. One mają znaczenie.

Lecimy dalej? Gdybyście mieli jakieś pytania do tych zniekształceń to piszcie w komentarzach.

 

„Zwykle jak coś zależy od rozmowy z kimś, to wypadam źle.”

Uogólnienie.

Coś się stało raz i generalizujemy, że dzieje się tak zwykle. Jedna porażka powoduje, że oceniamy siebie po całości.

Na pewno jest wiele wydarzeń, w których Bartek załatwiał coś przez rozmowę i wypadł dobrze lub po prostu normalnie. To, że coś nie udało się 2 razy, a nawet i 10 razy, to wcale nie znaczy, że nie uda się kolejnym razem i że jest to coś co zwykle się dzieje i będzie się działo.

 

No i docieramy do 4 zniekształcenia. Mówiłam o nim wcześniej, ale ma bardzo duży wpływ na samoocenę, więc nie może go zabraknąć:

Personalizacja.

Pojawia się wtedy, kiedy bierzemy na siebie nadmierną odpowiedzialność za negatywne zdarzenia i nie dostrzegamy, że mają na nie wpływ również inni.

Tutaj Bartek całą winę za to, że nie dostał pracy wziął na siebie ”musiałem coś zepsuć”. Nie przyszło mu do głowy, że może po prostu zdecydowali się awansować kogoś wewnętrznie, zmienili plany rekrutacyjne i wiele innych alternatyw. Od razu uznał, że to że nie dostał pracy było jego winą. Przez to też ocenił siebie bardzo negatywnie – gdyby widział, że były inne czynniki, które również wpłynęły na tą sytuacje, to wtedy ta sytuacja nie podburzyłaby tak jego poczucia własnej wartości.

 

Więc jeżeli macie niską samoocenę to sprawdźcie czy te 4 zniekształcenia biorą w tym udział: myślenie czarno-białe, umniejszanie pozytywów, uogólnienie, personalizacja.

Jak sama nazwa wskazuje one zniekształcają rzeczywistość, nie pokazują tego jaka jest naprawdę. Wasza niska samoocena może bazować na nieracjonalnych przekonaniach – po co więc je trzymać, jeżeli Ci nie służą, a i tak nie są w 100% zgodne z prawdą?

 

Kolejny film będzie o tym jak przestać się przejmować tym, co myślą o Tobie inni – temat też powiązany z samooceną i inspirowany wiadomościami od Was. Do następnego!

Chcesz skomentować? Napisz komentarz pod filmem na YouTube🙂
,

Jak poprawić niską samoocenę? | Część 1

Samoocena, poczucie własnej wartości – jak je budować? Co na nie wpływa?

Jednym z bardzo silnie wpływających czynników są nasze schematy myślenia, mamy swoje tendencje w tym na co zwracamy uwagę.

W tym filmie opowiem o tych, które wpływają na niskie poczucie własnej wartości.

 

W tym filmie bazuję na założeniu, że myśli to nie fakty, a to jak widzimy świat czy daną sytuacje to nasza interpretacja i to ta interpretacja, a nie wydarzenie samo w sobie, wpływa na nasze emocje. Jeżeli jest to dla Ciebie nowa koncepcja to zobacz najpierw poprzedni film, gdzie dokładniej o tym opowiadam.

Mówiłam w nim też o tym, że na to jaki kawałek rzeczywistości dostrzegamy, mają wpływ zniekształcenia poznawcze – podświadome tendencje w myśleniu.

Te wzorce myślenia mają też bardzo duży wpływ na to co myślisz o sobie.

Na to czy widzisz te elementy, które pokazują twoją wartość czy wręcz przeciwnie – masz tendencje do widzenia tych fragmentów sytuacji, które pokazują Twoje niedoskonałości.

Pokażę teraz na przykładzie 3 popularne zniekształcenia mające ogromny wpływ na Twoją samoocenę, a w następnym filmie opowiem o kolejnych 4 – zasubskrybuj kanał, żeby go nie przegapić.

 

Łukasz jest uczniem liceum, jego średnia jest w pierwszej połowie  klasy, a jeżeli chodzi o oceny z języka polskiego to nie dorównuje mu nikt.

Jak myślicie co myśli o sobie? Niestety, że jest głupi i uparcie w to wierzy. Często ma myśli typu:

Z 10 osób w klasie ma lepsze oceny ode mnie. Dlaczego jestem taki głupi? Powinienem być piątkowym uczniem, a nie jakimś czwórkowym!

 

Wiecie, że w tych kilku zdaniach możemy znaleźć szereg zniekształceń?

Spójrzmy jeszcze raz na te myśli:

Z 10 osób w klasie ma lepsze oceny ode mnie

Mamy tutaj przykład niesprawiedliwego porównania – Łukasz koncentruje się tylko na tych osobach, którym idzie coś lepiej od niego, a następnie porównuje się z nimi i ocenia gorzej.

Przy ocenie, nie bierze pod uwagę tych wszystkich osób, od których jest lepszy – bazuje, więc tylko na wycinku rzeczywistości.

Do tego przy niesprawiedliwych porównaniach często mamy nierealistyczne standardy, którym po prostu nie da się sprostać – na przykład porównujemy swoją figurę do zdjęć modelek po obróbce w fotoshopie, albo swoje sukcesy do osób ze znacznie większym doświadczeniem.

 

Spójrzmy dalej na te myśli:

 

Dlaczego jestem taki głupi?

Tu widzimy etykietowanie – jedno ze zniekształceń, które sieje najwięcej zamętu. Zachodzi wtedy, kiedy przypisujemy negatywne cechy sobie i innym.

Dlaczego jest to zniekształceniem? Bo jakieś zachowanie, umiejętność czy stan posiadania nie są równoznaczne z daną cechą.

To, że 10 osób w klasie ma lepsze oceny, oznacza że… 10 osób w klasie ma lepsze oceny i tyle. Wszystko co do tego dodajemy to nasza interpretacja. To, że ktoś ma pryszcze oznacza, że ma pryszcze – to że jest ładny czy brzydki to… interpretacja. To, że ktoś nie wykonał zadania na czas, oznacza że nie wykonał go na czas, i tyle.

Zachowanie jest chwilowe, umiejętności są zmienne – nie mogą więc trafnie określać stałych cech.

Czujecie to?

 

Powinienem być piątkowym uczniem, a nie jakimś czwórkowym!

To przykład nadużywania powinności. Łukasz interpretuje zdarzenia w odniesieniu do tego jakie uważa, że powinny być – nie skupia się na tym co po prostu jest.

Wszystko co będzie gorsze od „powinienem” interpretowane jest jako niewystarczające i do tego często wtedy dodajemy sobie etykietkę.

Na przykład „Powinienem zarabiać X zł, jeżeli zarabiam mniej to jestem nieudacznikiem”.

A co by się stało gdyby Łukasz nie myślał, że powinien być piątkowym uczniem? Mógłby dostrzec wtedy, że czwórka to ocena „dobra” i mógłby czuć się z tym dobrze zamiast dodawać sobie etykietkę głupiego.

„Powinienem” to przekonanie, a nie obiektywna prawda.

Jeżeli wierzymy w „powinienem być jakiś”, „powinienem mieć coś”, to wtedy oceniamy siebie źle jeżeli nie spełniamy tych oczekiwań. Często nie przychodzi nam do głowy, że to co mamy czy umiemy jest tak właściwie w porządku. Często wtedy nie widzimy, że my jesteśmy ok, a to to przekonanie jest do zmiany.

Nie jesteś niewolnikiem swoich przekonań, możesz je zmieniać – to twój wybór, czy chcesz wierzyć w daną powinność czy nie.

 

Można by było podać szereg przykładów gdzie te zniekształcenia wpływają na Twoje poczucie własnej wartości – działają w pracy, w relacjach z innymi, wpływają na to czy jesteśmy zadowoleni ze swojego wyglądu albo ze swoich osiągnięć.

Postaraj się zauważać te 3 tendencje w swoim myśleniu – niesprawiedliwe porównania, etykietowanie i nadużywanie powinności. I jeżeli zobaczysz, że wpływają na Twoją samoocenę to pamiętaj, że na te sytuacje możesz patrzeć inaczej. Możesz dokonywać sprawiedliwych porównań, możesz zakwestionować powinność jeżeli Ci nie służy i… nie dodawaj sobie zbędnych, negatywnych etykiet – po co?

Pamiętajcie o zasubskrybowaniu kanału, jest jeszcze wiele zniekształceń, o których Wam opowiem!

Chcesz skomentować? Napisz pod filmem na YouTube
,

Myśli to nie fakty, czyli jak zmienić emocje, zmieniając sposób myślenia

Witam w kolejnym filmie:)

Jak pewnie już zauważyliście, na nasze emocje, samoocenę, obawy i wiele innych odczuć – wpływa nasz sposób myślenia. A na naszą interpretacje sytuacji z kolei, wpływają zniekształcenia poznawcze – działają podświadomie i wpływają na dużą część Waszego życia – dlatego właśnie o tym chcę Wam dzisiaj opowiedzieć.

 

Zastanawialiście się kiedyś, co tak właściwie wywołuje Wasze emocje?

  • Jak jest ciemno to może być niebezpiecznie, to przez to boję się późno wracać do domu.
  • To niesprawiedliwe, że to nie ja dostałem awans – wiadomo, że to przez to jestem zły, smutny i rozżalony.

A co gdybym Wam powiedziała, że to wcale nie ta sytuacja, wywołała te emocje, ale to jak ją postrzegacie?

 

Ola wracała późno do domu, było ciemno i szła uliczką, na której nie świeciły latarnie. Usłyszała za sobą kroki, odwróciła się i zobaczyła dwóch mężczyzn, zaczęła biec… w ich stronę, bo to byli chyba jej koledzy z pracy.

Jeżeli Ola by pomyślała, że Ci mężczyźni mogą jej coś ukraść to by się bała, ale gdyby pomyślała, że to jej znajomi to już lęk by się nie pojawił.

W tej samej sytuacji, emocje mogą być skrajnie różne, w zależności od interpretacji.

To nie samo doświadczenie wywołuje emocje, ale to co o nim myślisz.

Tutaj jest jeszcze jeden haczyk, na który się cały czas łapiemy. Każdy człowiek.

Przy automatycznym postrzeganiu sytuacji, nie jesteśmy w stanie wziąć pod uwagę wszystkich danych – jest tego po prostu za dużo. Jesteśmy więc skazani na stosowanie uproszczeń, żeby szybko zinterpretować sytuacje. Przecież myśl pojawia się od razu kiedy coś się dzieje, a czynników, które mogą wpłynąć na tę myśl, jest bardzo wiele! Nasze poprzednie doświadczenia, wiedza i schematy myślenia działają jak sitko, przez które przechodzą dane, z którymi się spotykamy – szybkie przesianie i zostaje to co myślimy o tej sytuacji. Dzięki temu szybko wyciągamy wnioski. Bomba! Ale też przez to…

Nasze myśli nie są faktami, a z całej rzeczywistości widzimy tylko to co przeszło przez sitko.

Na tej podstawie oceniamy sytuacje i z tej interpretacji też wynikają też nasze emocje.

Sitko każdego człowieka, działa w swój specyficzny sposób, to znaczy, że każdy z nas ma charakterystyczne dla siebie schematy myślenia. W najprostszej wersji można to opisać na przykładzie optymistów i pesymistów. Jedni w tej samej sytuacji widzą pozytywy, a inni negatywy. Ta sama szklanka, jest widziana jako do połowy pełna lub do połowy pusta. To ich schematy myślenia powodują, że interpretują tą sytuacje w ten sposób.

I najczęściej, jeżeli ktoś dostrzega pozytywne rzeczy w domu, to też te pozytywne dostrzega w pracy, w relacjach z innymi, na wakacjach i nawet kiedy pies nabroi.

Te schematy myślenia są często stałe i ciągle wpływają na to jak interpretujemy sytuacje, 

a to oznacza… że też ciągle wpływają na nasze emocje, motywacje, działania – na to w jaki sposób kreujemy nasze życie.

Dlatego właśnie praca nad nimi jest bardzo ważna i dlatego chcę Wam o tym opowiedzieć.

Możemy zobaczyć jakie są nasze tendencje w myśleniu i je zmieniać. Możemy zobaczyć jakie są najczęstsze składowe naszego sitka, tzn. jakie zniekształcenia poznawcze wpływają na to, który kawałek rzeczywistości dostrzegamy.

Po co? Kiedy dostrzegamy zniekształcenia w interpretacji, to możemy świadomie wpłynąć na to jak widzimy sytuacje i będzie to miało szereg plusów dla naszego życia – począwszy od samopoczucia po osiąganie celów.

 

Podam przykład zniekształceń poznawczych, żeby bardziej rozjaśnić ten termin.

Zniekształcenie to na przykład personalizacja, w tym kontekście oznacza, że bierzemy na siebie niewspółmierną część odpowiedzialności za negatywne zdarzenia i nie dostrzegamy tego, że inni również na to wpływają. Na przykład myślimy „rozstaliśmy się, bo ja jestem do kitu” albo „ta sytuacja tak się potoczyła, bo ja zrobiłam X”. Jeżeli jest to nasza tendencja w myśleniu, to będziemy się częściej obwiniać, czuć że zawiedliśmy, wytykać sobie błędy, a nie będziemy widzieć tych elementów, które pokazują, że to była wina również kogoś innego.

Może być też tendencja w drugą stronę, wtedy to zniekształcenie nazywa się obwinianiem. Zachodzi wtedy kiedy uważamy, że to inne osoby są źródłem naszych problemów czy nieprzyjemnych emocji i nie uznajemy naszej odpowiedzialności. Jeżeli to zniekształcenie będzie dominować, to nie będziemy widzieć naszego wkładu w sytuacje i również tego, że my mamy na nią wpływ i możemy ją zmienić. Z  całej gamy danych dostrzeżemy te, które świadczą o tym, że to ktoś inny jest winny naszej sytuacji.

Obydwa te zniekształcenia należą do grupy tych, które są często wyróżniane w terapii poznawczo-behawioralnej. Jest ich więcej i wszystkie z nich mogą mieć silny wpływ na Twoje życie, dlatego w kolejnych filmach będę dalej o tym mówić i będę się już skupiać na konkretnych zniekształceniach.

 

Zasubskrybuj kanał na YouTube,  żeby wiedzieć o kolejnych filmach lub zapisz się na newsletter – wtedy informacja o nowych filmach będzie czekała na Ciebie na mailu:). Buźka!

Chcesz skomentować? Napisz pod filmem na YouTube:)
,

3 oblicza racjonalizacji, czyli jak oszukujesz samego siebie

Cześć, witam Cię na moim psychologicznym kanale. Ta seria jest o mechanizmach obronnych i z tego filmu dowiesz się o różnych obliczach racjonalizacji.

Ten mechanizm wpływa codziennie na nasze postrzeganie rzeczywistości. Mówiąc prosto z mostu – oszukujemy sami siebie. Dlaczego to robimy? Czego przez to nie widzimy? Co zyskujemy i co tracimy? Zrymowało mi się!

W tym filmie zobaczysz na przykładach jak działa racjonalizacja i jak można wykorzystać tą wiedzę do lepszego poznania siebie i swojego rozwoju.

 

Zacznijmy od przykładu racjonalizacji.

Michał szedł do pracy przez park, jesienne liście pokolorowały alejkę, rozmyślał o kupnie samochodu. Spodobał mu się model, który przekraczał jego budżet dwukrotnie.

-Hmm, przecież mogę pożyczyć kasę od wujka. W sumie mercedesy słyną z tego że są bezpieczne i do tego rzadko się psują, więc to będzie dobra inwestycja.

Wymienił jeszcze jakieś inne powody i podjął decyzję. Przez cały dzień w pracy siedział jak na szpilkach nie mogąc się doczekać, aż pojedzie kupić nowe cacko.

Michał nie zastanowił się nawet przez chwilę dlaczego tak naprawdę chce taki drogi samochód. Zamiast tego racjonalizował swoją decyzję – podawał argumenty, które miały umotywować kupno drogiego samochodu i tym samym przykryć jego prawdziwą motywacje. Te argumenty były sensowne ale… nie były prawdziwym powodem jego decyzji. W tym przypadku, podświadomie, posiadanie drogiego samochodu kojarzyło mu się z tym, że ludzie uznają go za bardziej wartościowego. Kompensował poczucie niskiej wartości, ale ukrywał to przed sobą poprzez racjonalizację.

Racjonalizacja zachodzi wtedy kiedy znajdujemy racjonalne uzasadnienie czegoś, po to żeby ukryć prawdziwe motywy naszych zachowań, myśli, emocji czy decyzji.

A jak myślicie, dlaczego w takich sytuacjach moglibyśmy chcieć ukryć przed sobą te prawdziwe motywy?

Czasami nasze motywy pokazują coś złego o nas samych, nasze wady, zaburzają to jak widzimy siebie. Konfrontacja z tym mogłaby być bolesna – widzenie siebie w pozytywnym świetle jest łatwiejsze.

Ale czy łatwiejsze znaczy, że dla nas lepsze? Na przykład nasz bohater wydaje przez to więcej pieniędzy.

Podążanie za nieświadomymi motywami bardzo często ma swoje negatywne konsekwencje. Za to zobaczenie niewygodnej prawdy, świadomość swoich prawdziwych motywów powoduje, że możemy nad nimi pracować i przestają nas kontrolować.

 

I wiecie co? To dopiero pierwsze oblicze racjonalizacji.

Zobaczmy na przykładzie, w jaki jeszcze sposób działa racjonalizacja.

[Dźwięk budzika]

To budzik Adama. Dzisiaj jest dla niego ważny dzień – pozna wyniki egzaminu wstępnego na wymarzone studia. Wszedł na stronę z wynikami 15 min za wcześnie, odświeżał, odświeżał – pojawiły się wyniki! Nie dostał się. Poczuł jak łzy podchodzą mu do oczu.

-Tak w sumie, to nie zależało mi na tym kierunku. Dzięki temu będę mógł przez ten rok podróżować – myślał.

Kiedy przychodziły mu do głowy te wytłumaczenia, to czuł się lepiej.

To, że się nie dostał na wymarzony kierunek było ciężkie do zaakceptowania, znacznie łatwiejsze było myślenie, że to wcale nie było ważne albo że nawet dobrze się stało. Dzięki temu unikał poczucia straty, unikał konfrontacji z tym co naprawdę poczuł kiedy zobaczył wyniki.

W tym wypadku racjonalizacja polegała na użyciu pozornie sensownych argumentów, żeby sytuacja nie wydawała się taka zła, jak jest w rzeczywistości.

Są dwa typy tej racjonalizacji, pierwszy zwany jest „kwaśne winogrona” stosujemy ją kiedy uznajemy, że cel, którego nie osiągnęliśmy, jest nieważny.

-W sumie to nie zależało mi na tej pracy.

-Ta dziewczyna wcale nie była taka atrakcyjna.

-Te winogrona i tak byłyby kwaśne.

Kolejny typ zwany jest „słodkie cytryny” – pojawia się kiedy wmawiamy sobie, że przykre zdarzenia są przyjemne albo nieosiągnięcie danego celu jest dla nas dobre.

-Teraz będę miała więcej czasu dla rodziny.

-Dobrze, że się rozstaliśmy bo będę miała więcej czasu na naukę.

-Mniam… całkiem słodka ta cytryna!

 

Dzięki racjonalizacji czujemy się lepiej i nie musimy się konfrontować z poczuciem straty, winy czy porażki. Fajne, co?

Może na krótką metę, tak. Ale w dłuższej perspektywie… nie.

Oszukujemy siebie co do tego co jest dla nas ważne – wmawiamy sobie, że cel, który był dla nas bardzo ważny, nie ma dla nas żadnego znaczenia. Przez to możemy zaniechać starań do osiągnięcia tego celu albo mieć problem z odkryciem naszej misji życiowej. Nasze własne marzenia zaczynają się chować za mgłą racjonalizacji, ciężej jest czuć, czego tak naprawdę chcemy od życia.

 

Według mnie, w dłuższej perspektywie, znacznie korzystniejsze jest patrzenie prawdzie w oczy i odczuwanie naszych emocji. Szczególnie, jeżeli życie w zgodzie ze sobą, przepracowywane nieświadomych blokad i świadome wybory są dla Ciebie ważne.

Ale jak to zrobić?

Zacznij obserwować siebie w codziennym życiu, zwracaj uwagę na to czy nie stosujesz racjonalizacji  – a kiedy ją zauważysz, to znajdź chwilę dla siebie i zapytaj jakie są Twoje prawdziwe motywy, czego tak naprawdę chcesz i poczekaj aż Ci przyjdzie odpowiedź. Stopniowo będziesz odkrywać to co przykrywają mechanizmy obronne i będziesz głębiej poznawać siebie.

Trzymam kciuki żebyśmy byli coraz bardziej świadomi naszych mechanizmów i dzięki temu bardziej świadomie kreowali swoje życie, szczęśliwe życie i zgodne z tym co jest dla nas naprawdę istotne.

Gdyby pod mechanizmem obronnym pojawiły się silne emocje, to wsparcie znajdziesz w moich filmach o tym jak sobie radzić z emocjami.

 

Jeżeli film pokazał Ci coś nowego, to udostępnij go proszę. Nigdy nie wiesz, komu to pomoże i kogo zainspiruje do zmian

Chcesz zostawić komentarz? Napisz pod filmem na YouTube:)
, ,

Projekcja – mur przeszkadzający w głębokich relacjach

Cześć! Jesteś na stronie, gdzie dzielę się przydatną widzą psychologiczną, dzięki której możesz się rozwijać, rozwiązywać problemy czy po prostu korzystać z niej żeby być bardziej zadowolonym z życia.

Dzisiejszy film jest o projekcji. Mechanizmie obronnym, który zdarza się bardzo często w codziennym życiu. Odbija się na naszych relacjach z innymi i często też powoduje, że nie zdajemy sobie sprawy z naszych własnych emocji.

Jeżeli chcesz budować pozytywne, autentyczne i głębokie relacje z innymi, to zauważanie i przerobienie tego mechanizmu jest bardzo ważne.

 

Jeżeli mieliście kiedyś sytuację, w której ktoś był pewny że czujecie emocje, o której wy nie mieliście pojęcia to gwarantuje Wam, że nie jesteście odosobnieni. Jest nas przynajmniej dwójka;)

A tak na poważnie to jest to bardzo częste zjawisko.

 

Iza i Magda były przyjaciółkami od dzieciństwa… były… bo w pewnym momencie coś zaczęło zgrzytać… jakoś po powrocie Magdy z wakacji. Iza była pewna że Magda ma do niej żal, ale nie wiedziała o co. Jakoś dziwnie się zachowywała i Iza totalnie nie rozumiała o co chodzi. A! i Magda mówiła, że żadnego żalu nie ma. Stopniowo, coś się psuło w ich relacji. Rzadziej się widywały, nie czuły się przy sobie swobodnie… tak jakby chmura niewypowiedzianego żalu osiadła niczym mgła na ich kontaktach.

Dlaczego ta sytuacja tak się potoczyła? Co było prawdziwą przyczyną?

Jeszcze do tego wrócimy…

 

Spróbujcie sobie przypomnieć jakąś sytuacje ze szkoły kiedy nauczyciel mocno skrytykował kogoś przy tablicy. Nazwijmy tego ucznia Krzysiek. (Jeżeli u Was w szkole nie zdarzały się takie sytuacje to jesteście szczęściarzami!)

Kiedy nauczyciel już skończył publiczną krytykę, Krzysiek wrócił do ławki ze spuszczoną głową, unikał kontaktu wzrokowego.

Wszyscy myślą, że jestem głupi – myślał.

Tymczasem reszta klasy już po paru minutach zapomniała o całej sytuacji i w ogóle nie myślała o Krzyśku.

Czemu Krzysiek myślał, że klasa myśli że jest głupi, kiedy to wcale nie było prawdą? I tutaj mogę się założyć, że większość z nas miała kiedyś analogiczną sytuację – myśleliśmy, że ktoś myśli coś czego nie myślał.

W psychologii nazywa się to projekcją – projektujemy nasze emocje, odczucia i potrzeby na drugą osobę. Te uczucia mogą być zarówno świadome jak i nieuświadomione.

Nie zdajemy sobie z tego sprawy i jesteśmy pewni, że druga osoba faktycznie odczuwa te emocje – wybiórcze postrzeganie dodaje swoje 3 grosze i widzimy te elementy rzeczywistości, które potwierdzają naszą projekcję. Historia wygląda spójnie, ale nie jest prawdziwa.

 

Wracając do Izy i Magdy – jest parę szczegółów opowieści, o których Wam nie powiedziałam. Magda faktycznie nie miała żadnego żalu do Izy, ale za to… Iza miała żal o to że Magda wyjechała bez niej na wakacje. Wiedziała, że to jest bezpodstawne, nie chciała czuć tego żalu, chciała być dobrą przyjaciółką, więc udawała że wcale go nie ma… przed samą sobą. Więc co się stało z tym żalem? Iza projektowała to uczucie na Magdę.

Dodatkowo, poczucie że Magda ma do niej żal, na który sobie nie zasłużyła, powodowało różne reakcje i zachowania. W rezultacie zaczęły się od siebie oddalać.

To przykład tego, w jaki sposób projekcja buduje mur przeszkadzający w prawdziwie głębokich, bliskich relacjach.

Historie Izy i Magdy oraz Krzyśka potoczyłyby się inaczej gdyby zdawali sobie sprawę z projekcji. Inaczej czyli jak?

 

Przypomniała mi się historia mojej koleżanki pracującej w agencji rekrutacyjnej. Kiedy opowiadała na openspace o jednej rozmowie z kandydatem to wszyscy byli zaskoczeni.

„Przedstawiam Panu Robertowi ofertę pracy, same superlatywy, wychwalam pracodawcę pod niebiosa i Pan Robert pyta

– A w którym to jest miejscu bo potrzebuję sprawdzić ile będę dojeżdżał do pracy.

-Biorąc uwagę Pana adres z CV to dojazd zajmie trochę ponad godzinę…

Przerwał mi. Serce mi stanęło już myślałam że zrezygnuje, taki idealny kandydat i wszystko na marne. A wiecie co on na to?

-Idealnie. Wie Pani co, ja mam w domu trójkę wspaniałych, ale bardzo energicznych i głośnych dzieci. Dojazd do pracy to jedyny moment dnia kiedy mogę odpocząć.”

Rekruterce przez myśl nie przeszło, że dalekie biuro to może być atut, była pewna na 100 procent, że to minus.

Projektujemy nasze potrzeby i przekonania na innych. Automatycznie sądzimy, że myślą podobnie do nas, a często wcale tak nie jest.

Myślę, że niejedne ‘wymarzone wakacje’ okazały się być wymarzone tylko dla organizatora;)

Często przez to nie pytamy o wiele rzeczy, bo wydają nam się oczywiste. Myślimy, że rozumiemy drugą osobę i jej potrzeby, podczas gdy tak naprawdę projektujemy na nią nasz sposób widzenia.

Możemy chcieć kogoś uszczęśliwić, ale robić to w sposób, który ją unieszczęśliwi, bo nie przyjdzie nam do głowy, że szczęście dla tej osoby może znaczyć coś zupełnie innego.

 

Jak widzicie, projekcja nie sprzyja udanym relacjom, ale spokojnie, teraz kiedy wiecie już na czym polega, będziecie mogli ją zauważać.

Gdyby nasi bohaterowie zauważyli projekcje to sytuacje potoczyłyby się zupełnie inaczej:

  • Iza mogła usłyszeć Magdę, kiedy ta powiedziała, że nie ma do niej żalu i w tym momencie zapytać siebie czy to nie jest projekcja. Kiedy zwróciłaby uwagę na swoje emocje to z dużym prawdopodobieństwem poczułaby, że żal jest w niej. Mogłaby go przepracować bez negatywnego wpływu na relacje i szczerze porozmawiać z przyjaciółką.
  • Krzysiek zrozumiałby, że klasa wcale nie uważa, że jest głupi, że zachowanie kolegów na to nie wskazuje i zamiast patrzeć ze wstydem w podłogę i unikać rówieśników, bawiłby się z nimi.
  • Pan Robert szybciej by usłyszał cudowną informacje, że będzie długo dojeżdżał do pracy.

Możemy budować znacznie lepsze relacje, jeżeli będziemy zauważać nasze projekcje i zamiast zakładać że rozumiemy drugą osobę, pytać ją czego ona potrzebuje, pragnie, co czuje, co jej przeszkadza.

W przypadku projekcji, która broni przed nieświadomymi uczuciami (jak w przykładzie z przyjaciółkami), kiedy zauważycie projekcje to wtedy zdacie sobie sprawę również z emocji, przed którymi mechanizm obronny Was bronił.

Co najlepiej zrobić w tej sytuacji? Odpowiedź znajdziecie w pierwszym filmie o mechanizmach obronnych. Sprawdźcie.

 

Jeśli ten film jest dla Was wartościowy to udostępnijcie go proszę. Wkładam dużo serca w filmy i chciałabym żeby wiedza z nich mogła dotrzeć do jak największej ilości osób. Naprawdę wierzę, że świadomość projekcji pomoże poprawić wiele relacji.

Chcesz skomentować? Napisz pod filmem na YouTube:)

Silniej motywuje nas chęć zysku czy uniknięcia straty?

Dzisiejszy film będzie o mechanizmie, który dotyczy każdego z nas. Dowiecie się m.in. dlaczego często kontynuujemy działania nieprzynoszące skutków i nie chcemy z nich zrezygnować oraz co nas silniej motywuje – chęć zysku czy niechęć do straty.

 

Mam teraz dla Ciebie 3 pytania – w każdym przedstawię dwie opcje i poproszę Cię o wybranie jednej z nich. Zapamiętaj Twoje odpowiedzi, bo później do nich wrócimy;)

   1) Więc pytanie pierwsze:

Dostajesz 900 zł na pewno LUB masz 90% szans, że wygrasz 1000 zł i 10% że nie wygrasz nic.

Co wybierasz?

2) Następny zestaw do wyboru:

Tracisz 900 zł na pewno LUB masz 90% szans, że stracisz 1000 zł i 10% że nie stracisz nic

Co wybierzesz w tym wypadku?

3) Trzecie pytanie – zaproponowano Ci zakład w formie rzutu monetą. Reszka oznacza stratę 400zl, orzeł oznacza wygraną 600zł – czy zakład jest atrakcyjny? Wchodzisz w to czy nie?

 

W pierwszym pytaniu, większość osób wybiera 900 zł na pewno. Ja też bym tak wybrała.

Dzieje się tak, ponieważ stuprocentowy zysk jest dla nas bardziej komfortowy niż ryzyko. 10% szans, że nie dostaniemy w ogóle pieniędzy nas zniechęca, nawet jeżeli jednocześnie mamy 90% szansy, że dostaniemy więcej pieniędzy.

 

A co z drugim pytaniem? Jeżeli nie różnisz się od większości osób to tym razem wybór padł na drugą opcję.

Strata 900 zł jest bolesna więc wolimy skorzystać z tej 10% szansy, że jednak ich nie stracimy.

Jest to w miarę intuicyjne, prawda?

Ale przypatrzmy się temu bardziej – te opcje są analogiczne. Zmienia się tylko to, że w jednym wypadku zyskujemy, a w drugim tracimy pieniądze i… to wystarczy żebyśmy dokonywali innych wyborów.

W przypadku zysku wolimy pewność i mamy niechęć do ryzyka, ale… jeżeli mamy coś stracić to już jesteśmy skłonni do ryzyka.

Niechęć przed stratą jest silniejsza niż chęć zysku.

 

Omówmy jeszcze trzecie pytanie. Większość osób nie zdecyduje się na udział w tym zakładzie żeby nie stracić swoich pieniędzy, pomimo że zakład jest korzystny – możemy stracić 400 zł ale wygrać 600 zł. Nielogiczne, ale prawdziwe – niechęć przed stratą 400 zł, będzie silniejsza niż możliwość zyskania dodatkowych 600 zł.

Straty mają większe znaczenie emocjonalnie niż zyski.

Żeby jeszcze mocniej pokazać jak to działa, mam pytanie:

Gdyby w zakładzie o rzucie monetą strata wynosiła 5000 zł – ile musiałaby wynosić wygrana żeby Cię przekonać do postawienia 5000? Znacznie więcej niż 5000 prawda? Niechęć do ponoszenia strat jest silniejsza od chęci zysków.

 

Co więcej jest to tylko jeden z przejawów tego, że mocniej odczuwamy i lepiej pamiętamy zdarzenia negatywne niż analogiczne zdarzenia pozytywne.

  • Jedno wydarzenie potrafi zepsuć wieloletnią przyjaźń z wieloma dobrymi doświadczeniami.
  • Większą uwagę skupimy na tym ile osób zginęło w katastrofie niż ile zostało uratowanych.
  • Jeden karaluch w misce pysznych owoców wywoła odrazę, a jeden owoc w towarzystwie karaluchów nie zmniejszy odrazy nawet trochę.

Przykłady można by mnożyć i mnożyć.

Warto pamiętać o tym w sytuacjach kiedy Twój zysk wiąże się ze stratą drugiej osoby, szczególnie jeżeli zależy Ci na trwałej relacji z nią. Jej strata tej samej kwoty będzie odczuwana silniej emocjonalnie niż Twój zysk. Później żeby poczuła rekompensatę za stracone X zł, będzie potrzeba więcej niż wynosi kwota X.

 

Ciężko odczuwamy stratę, więc staramy się jej unikać. Warto tutaj wspomnieć, że w wielu sytuacjach strata wiąże się dla nas z czymś więcej niż stratą pieniędzy – może dla nas oznaczać porażkę, może wiązać się z przyznaniem się do błędu, może wpływać negatywnie na samoocenę.

Im więcej oznacza dla nas strata tym mocniej jej unikamy i tym silniej wpływa to na nasze decyzje.

Paradoksalnie możemy się narazić przez to na jeszcze większe straty.

 

Wyobraź sobie, że zarządzasz firmą, w którą zainwestowano już 50 mln, żeby osiągnąć zysk o wartości X mln trzeba by zainwestować w nią jeszcze 60 mln. Masz też alternatywne rozwiązanie – można zainwestować te pieniądze w inną firmę, która prognozuje większy zysk niż X. Twoja decyzja.

Co zrobisz? Zamkniesz firmę w którą zainwestowano 50 mln czy będziesz kontynuować?

 

Korzystniejszym rozwiązaniem jest zamkniecie firmy i zainwestowanie w drugą firmę. Jednak poczucie straty i poczucie porażki związanej z zamknięciem pierwszej firmy byłoby dotkliwe emocjonalnie, więc jednak bardziej prawdopodobny jest pierwszy, mniej korzystny biznesowo wybór.

 

Ten przykład był pokazany na dużych liczbach, jednak w mniejszej skali takie sytuacje towarzyszą nam codziennie.

  • Inwestujemy w projekt, który okazuje się nie przynosić wystarczających efektów –  kontynuujemy, żeby nie poczuć, że zmarnowaliśmy czas czy pieniądze, chociaż korzystniejsza byłaby inwestycja w inne działanie.
  • Wiemy już, że studia jakie zaczęliśmy nie przydadzą nam się w przyszłości, ale poświęcamy na nie 2 lata, żeby „nie zmarnować” pierwszego roku – korzystniej byłoby w tym czasie uczyć się umiejętności, która się przyda w przyszłości.

Tutaj też przykładów można podać wiele.

Paradoks – tracimy czas, pieniądze czy możliwości, po to żeby uniknąć poczucia straty.

Spróbujcie zauważać takie sytuacje. Zamiast ślepo kontynuować coś dlatego że już w to włożyliście energię, zastanówcie się na co najlepiej byłoby tę energię przeznaczyć. Biorąc pod uwagę obecną sytuacje: co przyniesie Wam najwięcej korzyści – kontynuacja czy zupełnie nowe działanie?

 

Chcesz skomentować? Napisz pod filmem na YouTube:)

Podświadoma zmiana wspomnień

Dzisiejszy film jest o kolejnej pułapce umysłu, która sprawia że inaczej widzimy przeszłość i podświadomie zmieniają się nasze wspomnienia, przede wszystkim pamięć naszych przeszłych poglądów i wiedzy. Wpływa to też na postrzeganie naszych decyzji podjętych w przeszłości. To bardzo ciekawe zjawisko!

 

Dzisiaj zacznę od krótkiej opowieści. Wybrałam się z koleżanką na spacer. Przez pierwsze dwie godziny była piękna pogoda, słońce, jasne niebo i powoli… robiło się coraz ciemniej. Nagle – spadła ściana deszczu. Byłyśmy przemoknięte. Wtedy moja koleżanka powiedziała: Wiedziałam, że będzie padać i powinnam była wziąć płaszcz.

Jeżeli naprawdę by była taka pewna to przecież by wzięła ten płaszcz;)

 

Inna historia. Na bazarze w Bangkoku, pomiędzy mnóstwem niepotrzebnych, niemodnych rzeczy, znalazłam perełkę – bardzo ładną, elegancką torebkę. Kupiłam. Już po miesiącu zerwał się pasek i pierwsze co pomyślałam to było: wiedziałam, że tak będzie, wiedziałam że nie warto było kupować tej torebki.

Gdybym tak na prawdę była pewna, tak w 100 procentach to wiedziała, to przecież bym jej w ogóle nie kupiła!

 

Pewnie znajdziecie wiele tego typu wydarzeń ze swojego życia – kiedy ktoś był pewny że wiedział wcześniej że coś się wydarzy, pomimo że jego zachowanie wskazywało na coś innego. Albo, co jest nawet bardziej ciekawym zjawiskiem, masz znajomego, który twierdzi że od zawsze ma konkretne zdanie na dany temat, a ty pamiętasz że kiedyś myślał coś innego. Pamiętasz nawet moment kiedy Ci o to mówił. On zaprzecza.

I najlepsze w takich sytuacjach jest to, że te osoby wcale nie chcą kłamać, one naprawde są pewne, że w przeszłości wiedziały co się wydarzy i są pewne, że kiedyś miały identyczne przekonania jak teraz.

To niesamowite jak bardzo nas umysł jest elastyczny w pamiętaniu przeszłości.

Jak to możliwe? Mamy tutaj do czynienia z różnymi zjawiskami psychologicznymi, na przykład zjawiskiem zastępowania, błędem perspektywy czasubłędem skupienia się na skutkach.

Wiele badań sprawdzało co się dzieje kiedy ludzie zmieniają zdanie. W jednym z eksperymentów:

  1. Zaczęto od zmierzenia poglądów na dany temat, np. karę śmierci.
  2. Później osoby badane obejrzały film, który bardzo przekonująco przemawia za danym stanowiskiem lub przeciwko niemu.
  3. Po filmie badacz znowu zmierzył poglądy uczestników. W większości były zbliżone do stanowiska z filmu – to może się wydawać w miarę oczywiste. Ale…
  4. Kolejny etap badania pokazał ciekawszą rzecz – pytanie z jakim poglądem zaczynali badanie okazuje się być bardzo trudne.

Kiedy pytamy o przeszłe poglądy to do głowy automatycznie przychodzą aktualne i większość ludzi nie chce w ogóle wierzyć, że kiedyś te poglądy były inne. Nazywa się to zjawiskiem zastępowania.

Nasze aktualne przekonania zastępują te przeszłe i jest nam bardzo ciężko sobie przypomnieć jakie przekonania mieliśmy poprzednio.

To, że nie potrafimy odtworzyć poprzednich przekonań sprawia, że nie doszacowujemy też zaskoczenia jakie wywołały w nas doświadczenia z przeszłości i zamiast tego wydaje nam się, że dane wydarzenie było prawdopodobne od samego początku.

 

Baruch Fischoff odkrył błąd perspektywy czasu, czyli efekt „wiedziałem od samego początku”. Badanie pokazało, że jeżeli do jakiegoś zdarzenia doszło to ludzie „przypominali sobie”, że uznawali je w przeszłości za bardziej prawdopodobne niż wskazywały ankiety, które sami wcześniej wypełnili. Jeżeli natomiast zdarzenie nie doszło do skutku to twierdzili, że zawsze uznawali je za mało prawdopodobne.

 

W codziennym życiu widać działanie tych efektów kiedy oceniamy ludzi podejmujących decyzje. Oceniamy ich wybór na podstawie tego jakie miał skutki, a nie na podstawie tego czy proces podejmowania decyzji był prawidłowy. Zapominamy, że w momencie podejmowania decyzji mieli mniej informacji niż my mamy teraz – nie wiedzieli co stanie się po drodze i jaki będzie faktyczny skutek. Ten efekt nazywany jest błędem skupiania się na skutkach.

Głupią czy ryzykowną decyzję usprawiedliwiamy jeżeli miała dobry efekt, a rozsądne decyzje potępiamy jeżeli wydarzyło się nieprzewidziane zdarzenie mające złe skutki.

Mamy silne poczucie, że jeżeli coś wydaje się logiczne dzisiaj, to znaczy że było do przewidzenia wczoraj.

 

Dlaczego tak robimy?

Chcemy czuć, że rozumiemy przeszłość bo daje to wrażenie, że da się przewidzieć i kontrolować przyszłość. To bardzo komfortowe wrażenie, dające poczucie bezpieczeństwa. Dlatego tak ciężko jest nam czasem zrozumieć, że są rzeczy na które nie mamy wpływu czy są przypadki, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Wolimy kojącą świadomość kontroli, niż lęk związany z niepewnością.

Jest to normalne i w wielu kontekstach bardzo nam pomaga – czujemy się dzięki temu lepiej, bezpieczniej i mamy silniejszą motywację, ale ma też swoje minusy. Np zjawisko zastępowania powoduje, że jesteśmy bardziej podatni na manipulacje naszych poglądów, a błąd skupienia się na skutkach powoduje brak zrozumienia dla decyzji, które okazały się mieć zły skutek.

 

Więc jak możesz zredukować te minusy w codziennym życiu?

  • Jeżeli podjąłeś jakąś decyzje, która wydawała Ci się dobra, miałeś dobre intencje, ale ona po czasie okazała się mieć złe skutki i przyniosła negatywne konsekwencje – to chociaż się o to nie obwiniaj. Mając takie dane jakie miałeś w momencie podejmowania decyzji, nie mogłeś przewidzieć tego co się wydarzy. Jesteśmy ludźmi, nie możemy wszystkiego przewidzieć i to normalne, że popełniamy błędy.
  • Jeżeli zarządzasz ludźmi i jeden z pracowników podjął decyzje, która okazała się zła – zanim wykonasz jakiekolwiek kroki w jego stronę, zastanów się czy w momencie podejmowania decyzji, z tymi informacjami które miał – była ona słuszna? Pozwoli to uniknąć niesprawiedliwej oceny.

 

Dla mnie mówienie o tej pułapce umysłu jest ważne, bo wprowadza to więcej zrozumienia dla drugiego człowieka i również dla siebie.

Często oceniamy negatywnie ludzi na podstawie efektów, nie biorąc pod uwagę przypadkowych wydarzeń, które napotkali. Krytykujemy ich decyzję nie biorąc pod uwagę, że nie mogli wiedzieć że decyzja będzie zła. Podobnie traktujemy czasem też siebie.

 

Jeżeli chcesz zostawić komentarz to napisz pod filmem na YouTube:)

Szukanie przyczyny tam, gdzie jej nie ma

Cześć! Dzisiaj poruszam temat kolejnej pułapki umysłu – szukanie przyczyny tam gdzie jej nie ma. Ta pułapka codziennie wpływa na nasze zachowanie, wydatki i decyzje.

 

Na początek proste zadanie🙂

  • Zastanów się dlaczego bardzo inteligentne kobiety często wychodzą za mężczyzn mniej inteligentnych od siebie?

Zaraz wrócimy do tego pytania. Teraz mam drugie pytanie.

  • Dlaczego sportowiec, który miał świetny wynik w pierwszej rundzie ma gorszy wynik w drugiej? A ten, który miał słaby wynik w pierwszej rundzie, w drugiej osiąga lepszy wynik?

Pewnie przyszły Ci do głowy różne wytłumaczenia. Np. sportowiec w drugiej rundzie mniej się postarał, bo wiedział że wygrywa a ten drugi musiał się mocniej spiąć bo odczuwał stres przed porażką. A w pytaniu o inteligencje? Pewnie też przyszły Ci do głowy różne wytłumaczenia.

Nasz umysł automatycznie szuka związków przyczynowo-skutkowych różnych zjawisk. Naturalne jest że zaczynamy szukać powodów tego, że efekt jest taki a nie inny, podczas gdy…

często nie ma związku pomiędzy dwiema sytuacjami, a efekt jest czysto przypadkowy.

Pomiędzy inteligencją w małżeństwie nie ma idealnej korelacji, tzn. że bardzo rzadko małżonkowie mają identyczny iloraz inteligencji. Byłoby wręcz niemożliwe żeby każdy na świecie dobrał się z kimś kto ma identyczny iloraz inteligencji, prawda?

Dlatego w znacznej większości jedno z małżonków jest bardziej inteligentne. Szczególnie w sytuacji kiedy jedna z osób jest wyjątkowo inteligentna, wtedy jest dużo osób które są od niej mniej inteligentne, a bardzo mało tych które są bardziej inteligentne.  Jest więc większe prawdopodobieństwo że znajdzie współmałżonka mniej inteligentnego od siebie.

Nie ma tutaj przyczyny związanej z osobowością, społeczeństwem, ukrytym celem czy jakiejkolwiek innej tego typu – a jednak w takich sytuacjach widzimy te przyczyny.

 

W statystyce znane jest zjawisko powrotu do średniej, zgodnie z którym wybitny wynik to w dużej mierze zasługa szczęścia czy przypadku i następuje po nim powrót do średniej.

Najbardziej prawdopodobne wyniki są zbliżone do średniej.

Jeżeli sportowiec osiągnął bardzo dobry wynik w pierwszej serii to jego gorszy wynik w drugiej będzie przejawem powrotu do średniej, a nie tego że się nie postarał w drugiej serii.

Najprawdopodobniej nie ma konkretnego powodu, że po wybitnym wyniku kolejna próba jest gorsza (po prostu szczęście nie dopisało tak dobrze), jednak nasz umysł działa w ten sposób, że szukamy przyczyn tam gdzie ich nie ma.

 

Podam kolejny życiowy przykład – załóżmy że Krzyśkowi nie poszedł jeden egzamin, dostał za to karę od rodziców, następny egzamin poszedł mu lepiej. W takiej sytuacji rodzice mogą myśleć że to ich kara jest przyczyną tego że za drugim razem egzamin poszedł mu lepiej, podczas gdy…

Bardzo możliwe że wynik pierwszego egzaminu nie był spowodowany lenistwem, ale po prostu Krzysiek miał wyjątkowego pecha. Przy drugim egzaminie już go nie miał, nastąpił powrót do średniej. Gdyby nie dostał tej kary to wciąż drugi egzamin poszedłby mu lepiej.

Inny przykład – załóżmy że badamy osoby, które mają skrajnie zły nastrój i dajemy im tabletkę „A”. Pomaga, i co? I później uważamy że to tabletka pomogła. A może nie ma przyczyny? Jeżeli ktoś ma bardzo zły nastrój to jest duża szansa że mu się poprawi i zbliży się do średniej zupełnie niezależnie od tabletki.

 

W jaki sposób możecie tę wiedzę zastosować w życiu codziennym?

  • Widzicie przyczynę danej sytuacji? Bycie uważnym, że może być to pułapka umysłu pozwoli Wam świadomie nie powtarzać niepotrzebnych zachowań i nie wydawać pieniędzy na niepotrzebne rzeczy.

Tracimy często mnóstwo czasu na zachowania, które wydają nam się znaczące, a nie są. Wydajemy pieniądze na rzeczy, które mają dać pożądany rezultat, a wcale go nie powodują.

  • Poradzę Wam jeszcze że warto pamiętać o tym powrocie do średniej przy robieniu prognoz na przyszłosć. Wybitny wynik może być dziełem szczęścia i jest małe prawdopodobieństwo powtórzenia go. Jeżeli ten rok był wyjątkowo dobry lub wyjątkowo słaby, to dla bezpieczeństwa, przy planowaniu budżetu załóż, że kolejny rok będzie podobny do średniej – pójdzie analogicznie jak podobnym firmom na rynku. Pozwoli Wam to uniknąć przeszacowania czy niedoszacowania budżetu.

 

Mam nadzieję, że ten film sprawi, że zauważycie tę pułapkę w codziennym życiu:)

Chcesz skomentować? Napisz pod filmem na YouTube:)